Obserwatorzy

niedziela, 8 marca 2015

Kolor

Na mojej pamiątce powoli pojawiają się kolory. A dokładniej fiolety, zielenie i róże. Pojawia się coraz więcej krzyżyków.
Nadrobiłam trochę jak miałam wolne. Nie wiedziałam, że wzięcie urlopu na żądanie to taki problem. W Poniedziałek robiłam badania krwi rano, a popołudniu miałam iść do pracy. Ale bardzo źle się czułam i było mi słabo, więc mąż zadzwonił do pracy, że nie przyjdę bo się nie najlepiej czuje. Ja sobie odpoczywam popołudniu na kanapie z herbatką i haftem, a tu telefon. Dzwoniła moja kierowniczka czy jestem w ciąży i czy przyniosę zwolnienie. Normalnie zatkało mnie. Na szczęście już ze mną lepiej wystarczyło, że trochę odpoczęłam.

Z okazji dzisiejszego święta kobitki wszystkiego najlepszego i samych spełnionych marzeń!!!

środa, 25 lutego 2015

Troszke tworzę

Jako, że słońca coraz więcej to wracają chęci do życia i tworzenia. Wiadomo czasami jeszcze mam gorsze dni i się zamartwiam, ale staram się trzymać. Wczoraj byłam u ginekologa muszę zadbać o siebie, zrobić badania i zadbać o dietę. Nic chyba nie wykrył, bo nic mi nie powiedział więc myślę, że jest wszystko ok. Powoli wpadam w paranoję bo widok małego dziecka i kobiety w ciąży wywołuje u mnie chęć płaczu. Mąż mnie pociesza jak może, że mam się nie martwić i razem wszystkiemu podołamy. Ale dobrze koniec smucenia i narzekania.

Tworzą się u mnie różne nowości. Postanowiłam spróbować decupage i tak powstała pierwsza pisanka.

Powstają kolejne krzyżyki w pamiątce.
Powoli pojawiają się u mnie ozdoby świąteczne.

czwartek, 19 lutego 2015

Pamiatka komunijna

Kolejny tydzień minął, a mi czas ucieka przez palce. W pracy ciężko, bo czas chorób i dużo osób na zwolnieniu, a inni muszą iść do pracy chociaż mieli mieć wolne mi się trafiła właśnie niedziela, ale trudno czasami tak bywa. Po za tym staram się coś robić i tak powstaje tytułowa pamiątka. Powoli bo powoli ale idę do przodu.

Miedzy krzyżykami delektuje krówkami jakoś trzeba sobie życie osłodzić:)

Jako że 14 lutego są walentynki, a mój mąż zaprosił mnie na bal walentynkowy więc jako takich prezentów sobie nie robiliśmy. Kilka dni wcześniej wybraliśmy się do Torunia na spacer po starówce, gdzie dostałam od męża piękną różyczkę.






niedziela, 8 lutego 2015

Czas

Czas mi ucieka, nawet nie wiem kiedy. Myślałam, że nie dawno dodawałam wpis, a to już tygodnie minęły. Haftu powoli przybywa ale naprawdę powoli, bo miałam teraz popołudniówki i jakoś od rana ciężko mi było usiąść do haftu. Po za tym zawsze coś do zrobienia jest, a i rodzinę trzeba odwiedzić od czasu do czasu.

W hafcie powoli powstają kolejne krzyżyki, mam nadzieję, że do maja się wyrobię.

Mój mąż zaszalał ostatnio i dorobiłam się dwóch kwiatków.

A na koniec apel od rodziców Gabrysi



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Z braku laku

Z pamiątką na wesele się nie wyrobiłam, o czym mówiłam post niżej. W podłym nastroju zaczęłam porządkować moje hafciarskie przybory  i znalazłam mały obraz nadający się na ślub. Fakt, że za duży nie był ale z resztek kanwy dosztukowałam inną kanwe i wyszła taka pamiątka.

Jako, że w pracy paznokcie mi się łamią nie miłosiernie musiałam odwiedzić kosmetyczkę, a właściwie ona mnie odwiedziła.

Mama zamówiła u mnie pamiątkę komunijną, i żeby się wyrobić już się szykuje do jej zrobienia. Muliny uszykowane (dwie brakujące dokupiła mi Ania) kanwa uszykowana już prawie.

 W styczniu miałam nie małe wydatki, bo i wesele  i zakupiłam nowe firanki w końcu. Powoli bo powoli urządzam się, choć nie jest to łatwe z teściową za ścianą ale jakoś muszę to przeżyć
A na koniec pies moje brata, wab się Maja.


piątek, 9 stycznia 2015

Dół

Mam kompletny zastój twórczy. Pamiątkę ślubną miałam zrobić na 17 stycznia a ja daleko w polu. Mam zrobione dwie z ośmiu stron. Zrobię ja chyba bratu na rocznicę A nie na ślub. Muszę się wziąść za komunijny obrazek żeby się wyrobić. Mam totalnego doła.

niedziela, 28 grudnia 2014

Po Świętach

Dawno mnie tu nie było, bo i nie było o czym pisać. Okres świąteczny w pracy kocioł, a i w domu jakoś tako. Chyba jakiegoś doła załapałam. Robótkowo nic pamiątki ślubnej na pewno nie skończę, a i ozdób nie robiłam. I tak jakoś się beznadziejnie czuję sama z sobą . Normalnie nic mi się nie chce. Wracam z pracy i najchętniej bym się do łóżka położyła i przespała całe godziny. 


sobota, 29 listopada 2014

Szybkie ciacho

Jako, że mój mąż jest łasuchem od czasu do czasu robię mu torta bezowego. Słodkości co nie miara, a pracy znowu nie za dużo. Przepis prosty. Gotowe krążki bezowe przekładamy ubitą śmietaną 30% z łyżką cukru pudru i serkiem mascarpone. I prawie gotowe. A zapomniałam dodać, w pierwszej warstwie są herbatniki namoczone w kawie.


A taki prezent dostałam od męża więc ciacho mu się należy:)


piątek, 14 listopada 2014

Dłubię

Dosłownie powoli dłubię moją pamiątkę ślubną (prawdę powiedziawszy to mam ślimacze tempo, a czasu coraz mniej). Miałam wolne  i obiecywałam sobie, że nadrobię z haftem, ale to zawsze coś wypadało. Mój haft prezentuje się tak:
Z szafki przyglądają mi się dwie pary oczu
Powoli zaopatruje się w ozdoby świąteczne. Wczoraj byliśmy z Teściową na kontroli w Bydgoszczy i zahaczyliśmy o hurtowne na Szajnochach, gdzie odkryłam istny raj ozdóbkowy. Kupiłam kilka gwiazdek i domem na podgrzewacze.
Mając małą osóbkę w bliskiej rodzinie trzeba pomyśleć o prezentach na mikołaja. W tym roku wybór padł na puzzle do kolorowania w wannie. Mam nadzieje, że prezent przypadnie do gustu.

Dorobiłam się też nowego storczyka, który zdobi sypialnie. Natomiast w przedpokoju zawisły zdjęcia, powoli upiększamy swoje cztery kąty.

11 listopada zrobiliśmy sobie wypad do Solanek i Palmiarni, gdzie podziwialiśmy piękne rośliny, a na jednej owoc. Na moje to był bananowiec, a co wy o tym myślicie:

środa, 5 listopada 2014

Zakupy i haft

Koniec października i początek listopada to u nas nerwowy czas, gdyż mąż handluje zniczami pod cmentarzem. Wiadomo jak to bywa cały czas się myśli czy dobrze pójdzie czy zejdą i czy czasem nie będzie trzeba dołożyć do interesu. Na szczęście w tym roku dobrze poszło dołożyć nie musieliśmy, jeszcze coś zostało. Więc skorzystaliśmy z okazji dodatkowej kasy i kupiliśmy kołdrę taką, żebyśmy mogli się pod nią zmieścić.

No ale miało być o zakupach, jak pisałam wcześniej mąż pozwolił mi zrobić małe zakupy na HAFTIX. Oczywście trzeba było kupić kanwe 14 bałą i kremową ze srebrną nitką, po za tym kilka mulinek, bombki styropianowe, obcinaczki do nici i nożyczki. W paczce były też rzeczy dla Ani, ale nie zdradzę co:)

Jak chodzi o haft to męczę pamiątkę ślubną. Mam kilka krzyżyków a czasu coraz mniej. Powoli posuwam się do przodu, chce w tym tygodniu nadrobić bo mam urlop. Na razie mam tyle:

Jakość zdjęć słaba bo robione telefonem. Marzy mi się lustrzanka, ale na razie muszę się wstrzymać.