Obserwatorzy

poniedziałek, 25 lipca 2016

Różnie to bywa.

Nawet nie wiem kiedy minęło tyle czasu od ostatniej mojej wizyty tu. Trochę się wydarzyło. Zostałam ciocią, jakieś trzy miesiące temu. Malutka Zosia jest urocza i śmieszka nie samowita. Czasami jak patrzę na brata i jego rodzinę robi mi się żal, że ja nie mam maleństwa, ale staram się o ty nie myśleć. Na razie rozpieszczam bratanicę, a może i na mnie kiedyś przyjdzie czas. A jak nie no to trudno, przecież są kobiety które nie mają dzieci i są szczęśliwe. Jeśli chodzi o inne sprawy to nic się nie zmieniło nadal mieszkam u teściów, jakoś leci, chociaż mam wrażenie, że się z mężem kłócimy o byle drobiazgi. W pracy też ciężko, a o braku chęci to już nawet nie wspomnę oraz o baraku  weny. Dosyć marudzenia, trochę zdjęć.
















niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowo

Mam kochanego męża (nie raz mnie denerwuje i się wkurzam na niego) w walentynki, a właściwe dzień przed zrobił mi nie spodziankę. Dostałam od niego 31 czerwonych róż i śliczny srebny łańcuszek  z zawieszką w kształcie serca z Apartu.



Jak już temat kwiatów to się pochwalę moim storczykiem.
Nie mam weny do haftu, a zamówień mnóstwo i ciekawych wzorów, by się chciało dużo zrobić a tu czasu brak. Zaczęłam portret na zamówienie, ale kiepsko mi idzie, a jest ogromny. W chwili obecnej robię pamiątkę komunijną.

Mója mały psinka trochę urosła i zrobiła się z niej mała modelka.


W ostatni weekend karnawału wybraliśmy się razem ze szwagrem i szwagierką na bal. Pierwszy raz miałam taki makijaż.


wtorek, 22 grudnia 2015

Trochę świątecznie.

W tym roku jakoś nie czuję świątecznej atmosfery. Choinka czeka na ubranie, w pacy kocioł i jeszcze koleżanka z którą się zmieniam poszła na chorobowe (prawdopodobnie już nie wróci). A i w domu jakoś nerwowo, teściowa narzeka na zdrowie, wyniki też mogły by mieć lepsze, boimy się, żeby nie wróciła jej choroba - miała białaczkę. Wiec się martwi każdym nawet najmniejszym bólem i katarem, nie dziwię się ale czasami potrafi podnieść ciśnienie.

Dom powoli zaczyna pachnieć świętami, pojawiły się pierwsze ozdoby. A mianowicie żłóbek, mini szopa oraz szydełkowy anioł (prezent od Ani) tyle z nowości. Od zeszłego roku jest domek na podgrzewacze.





Robótkowo nie wiele powstało. 


A jeszcze muszę się pochwalić w końcu mam wymarzoną ławę.

Storczyk dostałam od męża.

środa, 9 grudnia 2015

Czasami trzeba odpocząć. Ja miałam taką potrzebę wyciszenia się od bloga. Trochę udzielałam się na facebook. Dobrze, że ten rok się kończy, bo nie był on łatwy dla mnie. Cały rok jeżdżę po lekarzach, punktach pobrań krwi i już mam trochę dość. Okazało się że mam niedoczynność tarczycy, na szczęście z nadnerczami nic się nie dzieje. Muszę z chudnąć i może się uda mi zajść w ciążę. Psychicznie nie czuję się najlepiej, zwłaszcza od momentu kiedy się dowiedziałam, że bratowa jest w ciąży, zazdroszczę jej bardzo.  Czasami z łóżka nie chce mi się wstawać.  Trochę krzyżyków powstało, ale to pokarzę na następny raz.

wtorek, 6 października 2015

Jesienne humory

Nawet nie wiem od czego zacząć. Robótkowo u mnie za dużo się nie dzieje (chociaż plany mam, ale jakoś mi nie idzie z ich realizacją) Mam do dokończenia irysy, a zaczęłam nowy projekt już dobrze znany bo metryczkę taka jak ostatnio. Klientce się spodobała i zamówiła taka samą dla starszego syna. W między czasie robię kwiatki. no i bym musiała jakieś ozdoby na święta a i marzy mi się zrobić obraz Matki Boskiej Karmiącej. Nie mówiąc o tym, że mam zamówienie na pamiątkę komunijną oraz chciałabym zrobić dla brata metryczkę z okazji urodzin dziecka, ale to na przyszły rok.

A teraz się pożalę troszkę. Jak doszłam do siebie po wiadomości, że moja bratowa jest w ciąży i pogodziłam się z tą myślą. Mogę o tym mówić nie zalewając się łzami. To spadła na mnie kolejne wiadomości. Byłam u endokrynologa i mam kolejne skierowania na badania. Prawdopodobnie coś z nadnerczami będzie. Zobaczymy co będzie. Pod koniec miesiąca jadę się przebadać, a później zobaczymy.

niedziela, 6 września 2015

Zaległości

Kurczę trochę sie uzbierało tych zaległości. Po pierwsze ostatnio dopada mnie dół i chęci do robótek i czego kolwiek mam nikłe. Dół mego miałam kiedy się dowiedziałam, że bratowa jest w ciąży. Niby wiem, że na mnie czasa też przyjdzie, ale tak bardzo jej zazdroszczę. W domu z tęściami też ciągle stres, bo nigdy nie wiadomo co wymyślą a i praca swoje robi. Także wkurzam się, że nie mam ochoty na nic. Może jesieńą podgonię robótkami.

A jeśli chodzi o robótki to u nie dominują ostatnio wstążlowe kwiatki. Mam zamównienia na kilka, a czasu jakoś brakuje. Mam też zamówienie na pamiątkę dla dziecka taką jak ostatnio robiłam, a i irysy jeszcze w toku. Na przyszły rok mam zamówienie na pamiątę komunijną.


Moja Mika to jedno z źródeł radości w naszym domu.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Letnie robórki

W końcu lato dopisało. U mnie w obecnym czasie dwa projekty na tamborku. Pierwszy to trzecia cześć tryptyku o irysach a drugi to metryczka. Metryczka ma pierwszeństwo do zostało mi tylko kilka dni do zrobienia jej. Ale z moim małym pomocnikiem na pewno dam radę.



Wieczorami a właściwie popołudniami siedzę sobie na balkonie i powoli nadganiam zaległości za równo w hafcie jak i lekturze. A balkon coraz ładniejszy mi się robi.


W Toruniu odbył się Międzynarodowy Zjazd Citroenów CV2 super samochodziki i wrażenia nie zapomniane.

Mój maluszek coraz większy się robi, pociecha z niego duża. Ale muszę przyznać że za mężem bardziej chodzi jak tylko trochę się oddal już za nim biegnie. A tak mały urwis czekał za panem.




piątek, 24 lipca 2015

Letni czas

Lato za oknem w pełni. Jako, że pogoda różna jest to i z chęcią do pracy ciężko. Kiedy pada trochę siadam do haftu, albo kwiatków. Ale wiadomo dużo pracy w domu jest i nie zawsze jest chęć do haftu. Zaczęłam ostatni obrazek z serii Irysów. Będę musiała go odłożyć na chwilkę, bo koleżanka z pracy poprosiła mnie o pamiątkę na chrzest. Za dużo czasu nie mam bo tylko do 09 sierpnia.

Piesio nam rośnie jak na drożdżach, a łobuzuje:)