Obserwatorzy

wtorek, 6 października 2015

Jesienne humory

Nawet nie wiem od czego zacząć. Robótkowo u mnie za dużo się nie dzieje (chociaż plany mam, ale jakoś mi nie idzie z ich realizacją) Mam do dokończenia irysy, a zaczęłam nowy projekt już dobrze znany bo metryczkę taka jak ostatnio. Klientce się spodobała i zamówiła taka samą dla starszego syna. W między czasie robię kwiatki. no i bym musiała jakieś ozdoby na święta a i marzy mi się zrobić obraz Matki Boskiej Karmiącej. Nie mówiąc o tym, że mam zamówienie na pamiątkę komunijną oraz chciałabym zrobić dla brata metryczkę z okazji urodzin dziecka, ale to na przyszły rok.

A teraz się pożalę troszkę. Jak doszłam do siebie po wiadomości, że moja bratowa jest w ciąży i pogodziłam się z tą myślą. Mogę o tym mówić nie zalewając się łzami. To spadła na mnie kolejne wiadomości. Byłam u endokrynologa i mam kolejne skierowania na badania. Prawdopodobnie coś z nadnerczami będzie. Zobaczymy co będzie. Pod koniec miesiąca jadę się przebadać, a później zobaczymy.

niedziela, 6 września 2015

Zaległości

Kurczę trochę sie uzbierało tych zaległości. Po pierwsze ostatnio dopada mnie dół i chęci do robótek i czego kolwiek mam nikłe. Dół mego miałam kiedy się dowiedziałam, że bratowa jest w ciąży. Niby wiem, że na mnie czasa też przyjdzie, ale tak bardzo jej zazdroszczę. W domu z tęściami też ciągle stres, bo nigdy nie wiadomo co wymyślą a i praca swoje robi. Także wkurzam się, że nie mam ochoty na nic. Może jesieńą podgonię robótkami.

A jeśli chodzi o robótki to u nie dominują ostatnio wstążlowe kwiatki. Mam zamównienia na kilka, a czasu jakoś brakuje. Mam też zamówienie na pamiątkę dla dziecka taką jak ostatnio robiłam, a i irysy jeszcze w toku. Na przyszły rok mam zamówienie na pamiątę komunijną.


Moja Mika to jedno z źródeł radości w naszym domu.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Letnie robórki

W końcu lato dopisało. U mnie w obecnym czasie dwa projekty na tamborku. Pierwszy to trzecia cześć tryptyku o irysach a drugi to metryczka. Metryczka ma pierwszeństwo do zostało mi tylko kilka dni do zrobienia jej. Ale z moim małym pomocnikiem na pewno dam radę.



Wieczorami a właściwie popołudniami siedzę sobie na balkonie i powoli nadganiam zaległości za równo w hafcie jak i lekturze. A balkon coraz ładniejszy mi się robi.


W Toruniu odbył się Międzynarodowy Zjazd Citroenów CV2 super samochodziki i wrażenia nie zapomniane.

Mój maluszek coraz większy się robi, pociecha z niego duża. Ale muszę przyznać że za mężem bardziej chodzi jak tylko trochę się oddal już za nim biegnie. A tak mały urwis czekał za panem.




piątek, 24 lipca 2015

Letni czas

Lato za oknem w pełni. Jako, że pogoda różna jest to i z chęcią do pracy ciężko. Kiedy pada trochę siadam do haftu, albo kwiatków. Ale wiadomo dużo pracy w domu jest i nie zawsze jest chęć do haftu. Zaczęłam ostatni obrazek z serii Irysów. Będę musiała go odłożyć na chwilkę, bo koleżanka z pracy poprosiła mnie o pamiątkę na chrzest. Za dużo czasu nie mam bo tylko do 09 sierpnia.

Piesio nam rośnie jak na drożdżach, a łobuzuje:)




czwartek, 2 lipca 2015

Mało robótkowo

Ostatnio w robótkach zastój, gdyż mój czas zabiera mały osobnik. Nie nie jestem w ciąży (jeszcze, ale z mężem robimy co możemy), w domu pojawił się mały czworonożny łobuziak. Ma na imię Mika i ma około 5 miesięcy. I nie źle rozrabia.

 Tak pies pomagał pani sprzątać wstążki:)

Pod ostatnim postem padło pytanie jak wykorzystam kwiaty ze wstążek. Można je wykorzystać do ozdób na włosy, np. przykleić do opaski.



A tak się prezentuje (wprawdzie inna ozdoba) na naszej małej modelce Gabi.

sobota, 20 czerwca 2015

Oj działo się działo.

Jestem po dwu tygodniowym urlopie. Niby odpoczęłam, fajnie było i super widoki, ale teraz już praca i praca. Ale wróćmy do tego fajnego czasu wypoczynku. Mąż mnie namawiał i namawiał, aż w końcu namówił na Bieszczady. Byliśmy tylko tydzień, bo wiadomo finanse okrojone. Ale co użyliśmy to użyliśmy, zwłaszcza że pogodę mieliśmy cudowną. A i nocleg całkiem fajny mieliśmy w Wetlinie, nie wspomnę o fajnej knajpce z piwami słowackimi i czeskimi. Jednego dnia byliśmy na szlaku, przeszliśmy Połoniną Wetlińską. Na drugi dzień zrobiliśmy sobie objazd po okolicznych cerkwiach. Na trzeci dzień wybraliśmy się na Węgry do kompleksu basenów w Miszkolcu, a także degustowaliśmy tokajskie winno w jednej z winnic oraz przepyszną golonkę zapiekaną w chlebie. Odwiedziliśmy również Solnę, Sandomierz oraz Kazimierz Dolny. Zajrzeliśmy również do pracowni ikon oraz na wystawę bieszczadzkich aniołów. Do domu wróciliśmy z mnóstwem wspomnień oraz z rzeźbionym krzyżem, a ja z książką pełną legend i opowieści bieszczadzkich. A teraz kilka zdjęć:

















 
Przed urlopem zaczęłam coś nowego, a są to kwiatki ze wstążek.


czwartek, 28 maja 2015

Różnorodny maj

Maj to mój ulubiony miesiąc (może dlatego że mam imienny), ale zwłaszcza ze względu na roślinność piękne kwiaty i moje ulubione bzy i konwalie. W tym roku miałam bardzo urozmaicony maj. Pamiątkę już jedną pokazywałam, a w ostatnim tygodniu na szybko robiłam pamiątkę dla koleżanki z pracy.
Mówiłam już, że mój mąż ma bzika na punkcie roweru? Ostatnio wyciągnął mnie na wycieczkę. Byliśmy w Bydgoskim Myślęcinku w Zoo. Przyznam się, że opłacało się je odwiedzić widzieliśmy tygrysa, zebrę, kozy lemury, surykatki czy kameleony naprawdę warto.



 Zapomniałam doda,że po wycieczce jestem tak opalona, że skóra płatami będzie schodzić:(


Po zrobieniu ogrodu naszemu psu się ukróciło bo nie może biegać po podwórku tylko w kojcu siedzi, żeby mu urozmaicić trochę dzień chodzimy z nim na spacery. Nawet dobrze sobie radzi na smyczy. A to nasz Gucio:
Jedliście już truskawki? Ja mam już pierwsze za sobą. A kawę piję w uroczych kubkach, które dostałam od mamy na imieniny:)


Próbuje czegoś innego w następnym poście pokarze postępy, ale do haftu nie długo usiądę muszę skończyć moje irysy.